TRZEŹWYMI BĄDŹCIE NR.3 - MAJ/CZERWIEC 2015

Z KS. DR. GRZEGORZEM RYSIEM, BISKUPEM POMOCNICZYM I WIKARIUSZEM GENERALNYM ARCYBISKUPA METROPOLITY KRAKOWSKIEGO, ROZMAWIA TADEUSZ PULCYN

Jaką rolę spełnia Matka Boża w Kościele?

Fundamentalną. Kościół jest przedłużeniem wcielenia Pana Jezusa, jest Chrystocentryczny, ale od początku istnienia jest Maryjny. Realizując swoją misję, przegląda się w osobach wierzących i absolutnie pierwszą z tych osób jest Maryja. Kościół jest i był najpierw Maryjny - zanim był Piotrowy, Janowy czy Pawłowy. To bardzo ważne, że Kościół był i jest Piotrowy - ma struktury, prymat, władzę - i Janowy - ma charyzmat udzielania darów Ducha Świętego, a także Pawłowy - ma misję ewangelizowania. Wcześniej jednak jest Maryjny, ponieważ jest Dziewicą i Matką. Jeśli tego by mu brakło, to wszystkie jego zadania, o których wspomniałem, tracą orientację.

Kościół jest hierarchiczny, ma swoje władze i struktury, ale one przede wszystkim służą przekazowi życia przyjętego od Boga. Misje też nie są rozszerzaniem struktur, lecz są przekazywaniem życia w Kościele.

Słowem, Kościół ma - jak Maryja - przyjmować życie, które pochodzi od Boga i przekazywać je tym, którym przekazuje wiarę; a przekazywać wiarę znaczy przekazywać życie. To jest najważniejsze. Istotne jest więc to, że Kościół jest macierzyński i skoncentrowany na osobie; nie na rzeczach, ideologii, nie na wartościach (nawet nie na wartościach chrześcijańskich), lecz na osobie. To najwyraźniej widać w Dziejach Apostolskich. Kościół w okresie między Wniebowstąpieniem a Pięćdziesiątnicą jest zgromadzony wokół Maryi; Ona jest jedyną osobą, która doświadczyła tego, co najistotniejsze - przyjęła Ducha Świętego, poczęła Syna Bożego i Go na świat.

Kościół widzi siebie w Maryi, nie stawia Jej w gronie Osób Trójcy Świętej, lecz widzi w Niej najdoskonalszy wzór. Uczy się od Niej sposobu bycia.

Trzeba przypominać o tym wiernym?

Myślę, że polska pobożność Maryjna jest żarliwa, piękna i nawet nie musimy wiernych do niej zachęcać. Natomiast możemy stale tę pobożność pogłębiać, opisywać w sposób właściwy, czyli w świetle Słowa Bożego i tego, co nazywamy nurtem tradycji Kościoła. Ważne, aby kult Maryjny był przeżywany tak, jak jest opisany w ostatniej części Konstytucji o Kościele, która pokazuje Maryję jako ikonę Kościoła. Ważne jest też, aby pokazywać wiernym, i wierni to świetnie „łapią", że misja Maryi wobec świata bierze się z tego, że jest oblubienicą Boga, czyli z tego, kim Ona jest w relacji z Bogiem.

To jest bardzo istotne, bo ostatecznie chodzi o to, kim każdy z nas jest w relacji z Panem Bogiem i ile od Niego jesteśmy w stanie wziąć życia, które potem przekazujemy innym. Przekaz wiary to jest przekaz życia, które nie jest z nas, lecz z Boga. Gdybyśmy robili inaczej - inaczej niż Maryja - to zatrzymalibyśmy się na poziomie techniki, warsztatu, sposobu komunikacji, to byłoby spłycanie rzeczywistości.

Przeżywamy teraz Rok Osób Konsekrowanych. Mówi się, że Matka Boża jest wychowawczynią powołań kapłańskich. Co to znaczy?

Gdy mówimy o kapłaństwie, to musimy najpierw wyjaśnić, czym jest kapłaństwo Chrystusowe, na czym polega jego specyfika? Otóż, polega na tym, że kapłan jest tożsamy z ofiarą. Każdy chrześcijanin jest kapłanem od chwili chrztu; jest kapłanem, który składa Bogu w ofierze samego siebie. Maryja jest niewątpliwie doskonałym wzorem kogoś, kto Bogu składa ofiarę z samego siebie.

To najpierw widać choćby w Ewangelii dzieciństwa Jezusowego, a potem w tym wydarzeniu, które nazywamy ofiarowaniem Pana Jezusa w świątyni. Tak naprawdę Maryja, także Józef, składają Panu Bogu ofiarę z samych siebie. Nie ofiarowują Jezusa, lecz siebie.

Maryja jest pięknym przykładem kapłanaofiarnika również dlatego, że jest osobą radykalnie ubogą, Ona nie traktuje swojego ubóstwa jako okazji, która Ją zwalnia od ofiary z siebie, przeciwnie; ze swojego niedostatku, z biedy składa - przy okazji oczyszczenia siebie - ofiarę Panu Bogu.

To są bardzo piękne ewangeliczne sceny, które pokazują w Maryi ducha ofiary. To, że siebie samą składa w ofierze - jest wzorem kapłaństwa, jakie mamy realizować wszyscy, kapłaństwa chrzcielnego.

Ale jest też Maryja wychowawczynią powołań kapłańskich w sensie kapłaństwa hierarchicznego; myślę, że wiele mogliby powiedzieć na ten temat również inni księża. Jest to uderzające, jak duchowość Maryjna pomaga w przeżywaniu kapłaństwa, jak bardzo pomaga w przeżywaniu celibatu, który jest życiem dziewiczym, a w istocie jest doświadczeniem miłości. Można się uczyć od Maryi przeżywania bezżeństwa jako miłości.

Życie wielu księży obrazuje, jak jest istotna pobożność Maryjna. Przykłady same się narzucają: św. Maksymilian Kolbe, św. Jan Paweł II czy kardynał prymas. Stefan Wyszyński. I wielu innych, wielkich w swoim kapłaństwie, księży. Myślę, że to się wiąże z tym, o czym wspomniałem wcześniej - że kapłaństwo ostatecznie jest przekazywaniem życia, które jest z Boga. Maryja tu jest wzorem największym.

Czy Ksiądz Biskup kocha Matkę Bożą?

Kocham i ma to różne wymiary. Mam kilka swoich ulubionych modlitw do Matki Bożej - m. in. taką, która pierwsza przychodzi mi na myśl, gdy klękam przed którymś z bliskich mi (albo znanych) wizerunków Maryjnych:

„Dziś jestem przy Tobie, Bogurodzico, Maryjo, i serce swe zwracam ku nadziei, jaką Ty dla mnie jesteś - ku najmocniejszej i najpewniejszej kotwicy. Oddaję Ci serce, umysł, ciało, całego siebie, czcząc Cię - wedle swych sił - psalmami, hymnami i pełnymi Ducha pieśniami. Przyjmij mą dobrą wolę; daj zbawienie, wolnego od namiętności ducha i od chorób ciało, rozwiąż trudności, wyjednaj pokój życia, światło ducha. Zapal miłość ku Twemu Synowi, spraw - niech Mu się podoba moje życie. Amen".

Mam także kilka swoich ulubionych miejsc Maryjnych. Najważniejszym jest ciągle Jasna Góra. Jeszcze przed święceniami diakonatu to było miejsce podejmowania życiowej decyzji. Co roku uczestniczę w pieszej pielgrzymce krakowskiej; ponad 20 lat pielgrzymuję z grupą VI. Ale mam też swoje miejsca święte w Krakowie.

Przez wiele lat byłem związany z kościołem Matki Bożej od Wykupu Niewolników, której łaskami słynący obraz znajduje się w krakowskim kościele pod wezwaniem świętych Janów -Chrzciciela i Ewangelisty - należącym do sióstr prezentek.

Wyjątkowym miejscem dla mnie jest kaplica Matki Bożej Bolesnej, zwanej Smętną Dobrodziejką, w bazylice św. Franciszka z Asyżu. Opiekunami tego sanktuarium są franciszkanie.

Piękne doświadczenie Maryjne mam z pierwszego roku mojego kapłaństwa w Kętach, gdzie jest koronowany obraz Matki Bożej.

Co się wtedy zdarzyło?

Gdy pracowałem jako neoprezbiter w parafii w Kętach, przygotowywano tam koronację obrazu Matki Bożej Pocieszenia, mogłem więc zapoznać się z jego historią. To jest wizerunek Maryi z Dzieciątkiem, typ Hodegetrii, czyli „Przewodniczki" wskazującej na Chrystusa-Drogę. Wielokrotnie, gdy szukałem pomysłu na kazanie, szedłem przed ten obraz i wychodziłem po 15 minutach z prawie gotową homilią. Ile razy chciałem rozmawiać tylko z Matką Bożą, tyle razy mój wzrok się „zderzał" z Jej prawą ręką, która wskazywała na Pana Jezusa. To jest gest, który - jak mówił mój profesor, śp. ks. Jan Kracik - streszcza wszystkie mariologie. Matka Boża wskazuje swojego Syna, zdaje się mówić: „On jest drogą, idźcie nią".

W Kętach też wiele razy przepowiadałem Ewangelię o wierze, którą najtrafniej obrazuje zwiastowanie Maryi. Wiara zaczyna się wtedy, kiedy Pan Bóg kieruje do nas Słowo; jego urokiem jest to, że obiecuje rzeczy niemożliwe. Dziewica ma począć syna? To jest niemożliwe. Niemożliwe jest takie życie, jakie oferuje nam Słowo Boże. To jest nasza pierwsza reakcja.

A najważniejsza nowina tego tekstu jest taka: Pan Bóg nie wymaga od nas tego, co niemożliwe, tylko nam obiecuje, że da nam wiele, jeśli tego chcemy. Maryja odpowiada w tym duchu: „Niech mi się stanie według Słowa Twego". Ta modlitwa, jest - można powiedzieć - pasywna. Maryja mówi: „Dokonaj tego we mnie, co obiecujesz, że jest możliwe”. To bardzo dobrze pokazuje, z czym my mamy kłopot. Nie mamy kłopotu z tym, jak żyć Ewangelią, lecz z tym, żeby się na nią zdecydować. To jest to, o czym mówił św. Maksymilian: „Żeby być świętym, trzeba chcieć”. Gdy się już zdecydujemy, to wiele nam się w życiu pozmienia. Pan Bóg jest mocny i wiele dobrego w naszym życiu sprawi Duch Święty, tak jak w życiu Maryi, która jest Matką Zbawiciela ...

Goście zakroczymskiego OAT pytają czasami: dlaczego w Litanii Loretańskiej nazywamy Maryję - Matką Przedziwną?

To jest sprawa przekładu. W oryginale jest „mirabilis" - godna podziwu. Bo rzeczywiście budzi nasze zadziwienie, że została matką, będąc dziewicą. Przy okazji warto wspomnieć, że w Litanii Loretańskiej, którą odmawiamy powszechnie, nie są wymienione wszystkie wezwania. U augustianów w Krakowie, w ich klasztornych krużgankach są liczne wezwania, które nie weszły do „naszej" Litanii Loretańskiej.

Na przykład Maryja jest tam nazwana „Miastem ucieczki".

Dlaczego tak można Ją nazwać?

Miasta ucieczki to były miasta, w których mógł się schronić każdy przestępca - przed zemstą. Te wymienione i nie wymienione wezwania odzwierciedlają bogactwo pobożności Maryjnej, którą papież Franciszek nazwał ostatnio „duchowością ludową". A dobrze jest, jak ludzie pytają, co oznaczają poszczególne wezwania kierowane do Maryi, bo ważne jest, żeby człowiek nie modlił się wezwaniami, których nie rozumie. Niektóre wezwania są odbierane wprost, każdy wie, że Matka Boża jest i „Ucieczką grzeszników" i „Przyczyną naszej radości"...

Czy może być patronką nowej ewangelizacji?

Mamy taki obraz, który przedstawia Ją jako Gwiazdę Nowej Ewangelizacji. Maryja wychodzi z domu, niesie Pana Jezusa na rękach, ale odwraca się do tych, którzy w domu zostali; jej wzrok jest pytający: „Ja wychodzę, a wy co? Jestem już gotowa do wyjścia z dzieckiem, żeby pokazać je światu, a wy? Zostajecie, stoicie w miejscu, czy idziecie ze mną?"

Maryja jest otwarta na świat, nie żyje dla siebie, lecz dla ludzi, dla każdego człowieka. To jest to, co istotne w naszym byciu Kościołem. Papież Franciszek stale podkreśla, że Kościół nie jest dla siebie, ale jest misyjny. Kościół wychodzi na spotkanie z każdym człowiekiem.

Trzeba też pokazać Maryję w kontekście nowej ewangelizacji jako osobę pełną modlitwy i pokory.

Pokora to ważna cnota w nowej ewangelizacji.

Matka Boża może być też patronką ludzi uzależnionych?

Tak, człowiek, który doświadcza uzależnienia, walkę z nim przyjmuje jak przysłowiową walkę z wiatrakami. I wydaje mu się, że zmaganie się z nałogiem przekracza jego możliwości i siły. A Maryja pokazuje, że wiara zaczyna się od przyjęcia obietnicy Bożej - czyli od tego, co wydaje się niemożliwe. Pan Bóg spełnia obietnice i jest wierny, warto Mu zaufać.

Trzeba zobaczyć, że Maryi wcale nie było łatwo podjąć decyzję. To, że się zgodziła zostać matką Syna Bożego, w środowisku, w którym żyła, stawiało Ją pod pręgierzem rozmaitych oskarżeń.

Akt odwagi jest potrzebny człowiekowi, który wychodząc z uzależnienia, musi też zerwać stare układy, nabrać dystansu do środowiska, w którym się znalazł; potrzebuje nowego ustawienia sobie porządku - co pierwsze, co drugie, co dziesiąte.

Istotne jest to, że nazywamy Maryję ucieczką grzeszników; to pokazuje prawdę o Kościele. Kościół, dlatego, że jest święty, ma wielką pasję do grzeszników, zrozumienie dla człowieka grzesznego.

Człowiek grzeszny może mieć poczucie, że jest kochany przez Maryję. Tego możemy się spodziewać po Kościele - że nas zrozumie w naszej słabości; nie oznacza to, że godzi się z ludzkim grzechem; właśnie się nie godzi - w imię miłości do człowieka.

 


 

Jedna z ulubionych modlitw biskupa Grzegorza Rysia:

DZIŚ JESTEM PRZY TOBIE, BOGURODZICO, MARYJO, l SERCE SWE ZWRACAM KU NADZIEI, JAKĄ TY DLA MNIE JESTEŚ - KU NAJMOCNIEJSZEJ l NAJPEWNIEJSZEJ KOTWICY ODDAJĘ Cl SERCE, UMYSŁ, CIAŁO, CAŁEGO SIEBIE, CZCZĄC CIĘ - WEDLE SWYCH SIŁ - PSALMAMI, HYMNAMI l PEŁNYMI DUCHA PIEŚNIAMI.

PRZYJMIJ MĄ DOBRĄ WOLĘ; DAJ ZBAWIENIE, WOLNEGO OD NAMIĘTNOŚCI DUCHA l OD CHORÓB CIAŁO, ROZWIĄŻ TRUDNOŚCI, WYJEDNAJ POKÓJ ŻYCIA, ŚWIATŁO DUCHA. ZAPAL MIŁOŚĆ KU TWEMU SYNOWI, SPRAW -NIECH MU SIĘ PODOBA MOJE ŻYCIE. AMEN.

Additional information